środa, 18 lipca 2018

Sztuczny deszcz na ratunek

Rolnicy boją się kolejnego zbyt suchego sezonu. Obserwując pogodę, można sobie bardzo pomóc, kupując choćby jedną deszczownię na gospodarstwo.

Justyna Król

Tagi: RIR woda deszcz rolnictwo inwestycje

24 czerwca 2016, aktualizowano: 24-06-2016

Obecnie w naszych warunkach klima­tycznych istnieje konieczność uzupeł­niania niedoborów wody w glebie, zwłaszcza u roślin bardzo wymagają­cych - podczas suszy nawet do 300 mm. Tutaj niezastąpione okazują się deszczownie. Planu­jąc zakup takowej, trzeba niezbędną ilość wody oszacować, przyjmując jako maksymalne 20 mm opadu z deszczowni w okresie tygodniowym. Po przeliczeniu na 1 hektar, uzyskujemy zużycie 200 m sześc. wody tygodniowo. By obliczyć minimalną wydajność źródła wody i pompy, należy przyjąć codzienne nawadnianie przez 12 godzin. Oczywiście będzie ono częstsze, a w mniejszych dawkach w okresie kiełkowania i wschodzenia roślin, bo na tym etapie mają one jeszcze płytki system korzeniowy.


Którą wybrać?



Deszczownia składa się z pompowni, sieci wodo­ciągów doprowadzających i rozprowadzających wodę oraz odpowiednich zestawów zraszaczy, pracujących pod ciśnieniem około 0,4 MPa. W sprzedaży są różne rodzaje tych maszyn, dlatego przed wyborem odpowiedniej, warto dobrze się zastanowić. Wersja stojąca posiada tylko ruchome zraszacze, półstała ma już prze­nośne rurociągi boczne oraz zraszacze, ale dużą popularnością cieszy się też przenośna, wyposa­żona w przewoźną pompę lub też przesuwane rurociągi.

- Susza dotyka nas coraz częściej. Podstawą, by się na nią przygotować, jest szybki wysiew, wczesne przygotowanie gruntu i zabezpiecze­nie go, aby wilgoć się trzymała - mówi Dariusz Wielgórka z Mamlicza w gminie Barcin, właści­ciel 180-hektarowego gospodarstwa rolnego.

Wczesny wysiew



- Kultura rolna tutaj procentuje, liczy się systema­tyczność i przewidywanie. Ja, nauczony doświad­czeniem, tegoroczne zasiewy rozpocząłem już 12 kwietnia. Sucha aura przemawia za takimi rozwiązaniami. Zimą było sucho, ale jednak przy­spieszając siew powodujemy, że nasiona chwycą jeszcze nieco tej wilgoci po zimie. Potem jest już niestety zwykle gorzej. Stan wód gruntowych jest niski, więc można się spodziewać, że w tym roku lekko nie będzie - mówi gospodarz. Uprawa kukurydzy, którą pan Dariusz w jednej trzeciej przeznacza dla zwierząt własnego chowu, powo­duje, że coroczne zbiory są jeszcze ważniejsze, a straty spowodowane suszą jeszcze bardziej odczuwalne.

Nawadnianie ratuje



- Dlatego właśnie korzystam z deszczow­ni, choć wiadomo, że jest to i czasochłon­ne, i energochłonne. Mimo tych zabiegów w roku minionym z 12-15 zaplanowanych ton, miałem jedynie 4. Proszę sobie jednak wyobrazić, co by było, gdybym w ogóle nie nawadniał pól. A dodam jeszcze, że kuku­rydza, którą hoduję, nie jest aż tak wyma­gającą rośliną - mówi. - Jestem po trudnym sezonie. Zeszłoroczna susza dotknęła głów­nie rośliny okopowe i zielone, w tym właśnie kukurydzę, ale liczę, że w tym roku będzie choć trochę lepiej. Staram się zawsze maga­zynować paszę, aby moje gospodarstwo przetrwało, ale wiadomo, że takie zapasy też mają swoje granice.

Inwestycja na kryzys



Deszczownia to wydatek około 200 tysięcy złotych, ale jest on nieoceniony przy obecnej aurze. Uruchomienie takiej inwestycji nie zagwa­rantuje ogromnych zysków, ale na pewno pomoże uratować choć część plonów przed zniszczeniem w czasie suszy.

- Jedna studnia wody starcza na około 30 hektarów, więc tak naprawdę patrząc na moje gospodarstwo powinienem mieć takich desz­czowni więcej, ale warto mieć przynajmniej tę jedną, która chociaż częściowo uratuje plony w kryzysowej sytuacji. Rolnik musi liczyć się z tym, że po kilku dobrych latach przychodzi gorszy okres - opowiada gospodarz z Mamlicza.

Często mówi się o znaczeniu temperatu­ry wody, jak i pór podlewania. Okazuje się, że przy deszczowaniu nie to jest tak istotne. Temperatura wody branej do nawadniania daje podobne rezultaty, zarówno przy wodzie cieplejszej ze stawu czy rzeki, jak i tej zimniejszej, głębinowej, ze studni, ponieważ krople wody rozpryskiwane przez zraszacze szybko ogrzewa­ją się w zetknięciu z powietrzem oraz glebą. Jeśli chodzi o porę nawadniania, to także - i za dnia, i w nocy można włączyć system. A gdy susza długo nie ustępuje, zalecane jest nawet nawad­nianie pól przez całą dobę, aby maksymalnie wykorzystać posiadane deszczownie.