Wtorek, 25 września 2018

Jak uratować naszą wieprzowinę?

Czy na rynku trzody rozgrywa się właśnie swoisty dramat? Odpowiedzi na tak postawione pytanie zapewne będą różne. Wszyscy hodowcy zgodzą się jednak, że dobrze nie jest. Jak wygląda więc obecna sytuacja w tej branży? I co należałoby zrobić, aby poprawić jej opłacalność?

Kamil Pik

Tagi: RIR wieprzowina świnie trzoda

6 maja 2016, aktualizowano: 06-05-2016

W pierwszej kolejności zaznaczyć trzeba, że kryzys na rynku trzody chlewnej to nie tylko polski problem. Dotknął on całą Unię Europejską, dlatego tym trudniej będzie się z niego wydostać również naszym hodowcom, których z roku na rok jest w Polsce coraz mniej. Jak podają statystycy - od 2004 roku pogłowie świń w naszym kraju spadło z 19 milio­nów sztuk do nieco ponad 10 mln. To zmniejszenie hodowli o prawie połowę. Średnie ceny wieprzo­winy są jednak wyjątkowo niskie w całej UE. W lutym bieżącego roku średni cena w Europie wyniosła 126 euro/100 kg i była to cena najniższa od 12 lat. W porównaniu z ubiegłym rokiem spadła o 8 procent.


POLSUS apeluje



Wyraźnie zaniepokojony tymi trendami jest Zarząd Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej - POLSUS. Dlatego w ubiegłym miesiącu wystosował do ministra rolnictwa apel o podjęcie stosownych działań dla ratowania ginącej produkcji trzody.

Autorzy apelu zwracają uwagę, że najniższe od 50 lat pogłowie świń, wciąż obniżające się ceny żywca wieprzowego oraz stale wzrastający import zwierząt, to - zdaniem producentów świń - tylko niektóre z bolączek branży. W 2015 r. pogłowie zmniejszyło się o 6 proc., a zdaniem ekspertów, jeżeli natychmiast nie nastąpią poważne dzia­łania odwracające ten trend w 2016 r., spadek pogłowia będzie jeszcze większy. W szczególnie szybkim tempie spada liczebność krajowych loch, a wzrasta import warchlaków z zagranicy. W 2015 r. ściągnęliśmy 5,9 mln zwierząt.

W piśmie do Ministra Krzysztofa Jurgiela zarząd POLSUS-u zawarł najbardziej pilne problemy, które rząd powinien jak najszybciej rozwiązać:

- obowiązkowe zawarcie elementu cenowe­go w umowach między dostawcami żywca i odbiorcami: element cenowy mógłby się odnosić np. do cen niemieckich;
- uporządkowanie procedur związanych z wydawaniem pozwoleń na budowę chlew­ni. Muszą być precyzyjnie określone warun­ki i całkowite zerwanie z uznaniowością i opiniami;
podejmowanie przez rząd i organiza­cje pozarządowe działań zmierzających do zezwolenia na krzyżowe stosowanie mączek mięsno-kostnych w żywieniu;
- odstąpienie przez rząd od wprowadze­nia zakazu stosowania pasz zawierających komponenty GMO w żywieniu świń, bydła i drobiu;
uregulowanie rynku zbóż, który silnie wpływa na opłacalność produkcji trzody;
- zwiększenie w ramach PROW 2014- -2020 wysokości wsparcia na rozwój produkcji prosiąt do kwoty umożliwiającej wybudowanie lub modernizację chlewni do min. 100 loch, to jest. 12 tys. zł na stano­wisko;
- podjęcie działań umożliwiających wyróż­nianie (znakowanie) mięsa pochodzącego w całym cyklu produkcyjnym od krajowych producentów.

Która diagnoza trafniejsza?



Już w ubiegłym roku do Ministra Rolnictwa swoje stanowisko w sprawie kryzysu na rynku świń przekazała Krajowa Rada Izb Rolniczych. To gremium głównych przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w rosyjskim embargu i występo­waniu w Polsce afrykańskiego pomoru świń.

Na rozbieżności tych diagnoz zwraca uwagę Marek Mońko, kierownik Okręgu Północnego POLSUS. O ile rosyjskie embargo na wieprzo­winę rzeczywiście negatywnie wpłynęło na nasz rynek, to już nie mogę się zgodzić z tak dużym znaczeniem przypisywanym obecności ASF. Problem ten dotyczy bowiem tylko kilku obsza­rów na wschodniej ścianie Polski i skutkuje ogra­niczeniami dotykającymi tamtejszych lokalnych producentów.

- Mówiąc o chorobach zwróciłbym większą uwagę na ciągle niezakończony program zwal­czania choroby Aujeszkiego. Zakończenie tej procedury i uznanie naszego kraju za wolny od tej choroby z pewnością otworzyłoby nowe możliwości przed polskimi producentami trzody - mówi Mońko.

Jednak jako najbardziej palące i mogące przy­nieść najwięcej pozytywnych skutków wymienia kilka z postulatów z pisma POLSUS-u. - Przede wszystkim należy ułatwić hodowcom rozwój ich stad. Dlatego tak ważne jest uproszczenie proce­dur związanych z budową chlewni oraz pomoc finansowa dla tych, którzy chcą budować lub modernizować chlewnie dla minimum 100 loch - mówi Mońko. - Opłacalność hodow­li poprawiłoby także wprowadzenie elementu cenowego, np. odnoszącego się do cen niemiec­kich, do umów między dostawcami i odbiorca­mi żywca. Na zwiększenie rentowności hodowli pozytywny wpływ miałoby również zezwolenie na wykorzystywanie pasz z roślin modyfikowa­nych genetycznie oraz mączki kostnej.

Ciekawym pomysłem wydaje się także propo­zycja wyraźnego oznakowania mięsa, pochodzą­cego w całym cyklu produkcyjnych od krajowych producentów. Czyli np. nie ze świń tuczonych w Polsce, ale importowanych jako prosięta. Rozwiązanie to może być jednak trudne do wyko­nania w praktyce.

Wkrótce delikatna poprawa?



Czy i które rozwiązania ministerstwo weźmie pod rozwagę, nadal nie wiadomo, ponieważ Minister Jurgiel na razie nie zajął w tej sprawie oficjalnego stanowiska. Należy mieć nadzieję, że brak decyzji nie będzie się przeciągał zbyt długo, ponieważ prognozy dla rynku trzody, pomimo delikatnej poprawy, nadal nie pozwa­lają na rozmach w powiększaniu stad. Agencja Rynku Rolnego przewiduje, że spadek produk­cji na rynku krajowym ma znaleźć pozytywne odbicie w cenach żywca jeszcze w pierwszej połowie 2016 roku. ARR prognozuje, że średnia cena skupu żywca do czerwca powinna wzrosnąć do 4,2-4,5 zł/kg.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.