środa, 18 lipca 2018

Nad hodowcami krąży widmo likwidacji stad

O sukcesach kujawsko-pomorskich hodowców bydła i kryzysie na rynku produkcji mleka - z Piotrem Deptą, prezydentem Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Bydła

Kamil Pik

Tagi: RiR rolnictwo hodowla bydło

24 czerwca 2016, aktualizowano: 24-06-2016

Jakie bydło hoduje się w naszym województwie?
Jeśli chodzi o rasowość bydła hodowanego na pewno pierwsze miejsce biorą holsztyno­fryzy jako bydło wyspecjalizowane w produkcji dużej ilości mleka. Na drugim miejscu plasuje się bydło opasowe lub mięsne, pochodzące z krzyżówek z HF. Są w regionie również stada czysto rasowe, np. Simental czy Hereford.


Podobno nasi hodowcy to ścisła krajowa czołówka?
Jeśli chodzi o HF nasi hodowcy znajdują w ścisłej krajowej czołówce pod względem jakości genetycznej bydła. W regionie mamy najlepszą genomowo jałowicę w skali całego kraju i najlepiej ocenionego byczka.

Pod względem produkcji mleka też nieźle stoimy.
W ogólnej produkcji nasze województwo plasuje się na szóstym miejscu spośród szes­nastu. Indywidualnie zaś siedem stad mlecz­nych z naszego województwa znalazło się w pierwszych trójkach (w swoich katego­riach) pod względem poborów mleka. Mamy więc bardzo wydajne stada mleczne. Jednak opłacalność produkcji mleka niemal przesta­ła istnieć. Może w niektórych przypadkach będzie ona jeszcze na poziomie 1 procenta. Średnia cena określona przez GUS za kwie­cień kształtowała się na poziomie 1,02 złotego netto. Jest to cena równa kosztowi produk­cji jednego litra mleka. Od tego czasu ceny jeszcze spadły i w naszym regionie kształtu­ją się od 0,65 zł. do 1,30 zł. Jednak ta wyższa kwota dotyczy jedynie mleczarni z Podlasia, które mają producentów na naszym terenie, a jest ich bardzo niewielu. Większość producen­tów mleka produkuje je poniżej złotówki, czyli poniżej progu opłacalności. Sytuacja zaczyna więc przypominać tę z rynku trzody chlew­nej, hodowcy zaczynają zamykać produkcję, lub przechodzić na tucz opasów.

Agencja Rynku Rolnego będzie przyznawać wsparcie przysługujące na kilogram mleka w kwocie 0,014962 zł. Czy to coś pomoże?
To jest bardziej medialny gest niż pomoc. Poza tym mogą się o nią ubiegać jedynie ci producenci mleka, którzy w roku kwotowym 2014/2015 wprowadzili do obrotu mleko w ilości nie mniejszej niż 15 tys. kg i nie więk­szej niż 300 tys. kg. Gdyby te pieniądze zosta­ły przeznaczone na wsparcie eksportu mleka poza granice Unii Europejskiej, pomogłyby dużo skuteczniej.

Czy do obecnego kryzysu przyczyniło się zniesienie kwotowania mleka?
Na pewno była to jedna z jego przyczyn. Produkcja reglamentowana oznaczała pewną jej opłacalność. Gdy uwalniamy rynek, tej pewności już nie ma. Na nadprodukcję mleka na rynku istotny wpływ ma też ograniczenie dostępu na rynek wschodni. Nadproduk­cja pojawiła się również m.in. w Niemczech czy Francji, co wpłynęło na zmniejszenie eksportu mleka z Polski na te rynki. A jesz­cze do niedawna eksport naszego mleka był na poziomie około 30 proc. produkcji.

Jak można pomóc hodowcom w tej trudnej sytuacji?
Kujawsko-Pomorski Związek Hodowców Bydła stoi na stanowisku, że za wszelką cenę, pieniądze, które miałyby być przeznaczone na pomoc, powinny zostać wykorzystane do wsparcia eksportu mleka. Należałoby też przyjrzeć się sektorowi handlu, który kształtu­je ceny. My jako producenci nie mamy wpływu na to, co znajduje się na sklepowych półkach, a tam towary importowane często wypiera­ją polskie. Rynek mogłyby też ustabilizować kontrakty na mleko.

Czy Ministerstwo Rolnictwa próbuje pomóc?

Zapowiedziano, że towary wyprodukowane w Polsce i z polskich produktów będą wyraźnie oznakowane, aby promować je w ten sposób. Dobry pomysł, ale nie rozwiązanie trudnej sytuacji. Również decyzja ministra o umorze­niu 2. i 3. raty kar za przekroczenie kwot mlecz­nych nie rozwiązuje przyczyn problemu. Może to jedynie doraźnie pomóc tym, którzy mocno inwestowali i rozwijali produkcję. Pozosta­nie jednak jeszcze jeden problem. Jest spore ryzyko, że producenci, którzy nastawiali się dotychczas na zwiększanie produkcji i pozyski­wanie na ten cel dotacji, mogli przeinwestować. Przy załamaniu się rynku mogą nie być w stanie dotrzymać zobowiązań umownych dotyczą­cych zwiększania produkcji. Dlatego najlep­szą pomocą byłoby silne wsparcie i promocja eksportu poza granice Unii.

Czy rozwiązaniem może być przejście na hodowlę bydła mięsnego?
Dla części pewnie tak, ale nie ma przecież takiej możliwości, że nagle wszyscy, którym przestała się opłacać produkcja mleka przestawią się na bydło mięsne i będzie to opłacalne. Hodowcy bydła mięsnego też są w trudnej sytuacji. W ich przypadku proble­mem jest susza. Już na horyzoncie pojawia się widmo braku pasz. To z kolei podnosi koszty produkcji zmniejszając jej opłacalność.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.