Wtorek, 25 września 2018

Fot.: Jacek Smarz

Kozy są uparte, ale nie są głupie

Z Piotrem i Adamem Skoniecznymi, prowadzącymi w Ignackowie w gminie Lipno gospodarstwo ekologiczne, rozmawia Jan Oleksy

Jan Oleksy

Tagi: Regionalny Informator Rolniczy RIR kozy ekologia gospodarstwo

4 maja 2016, aktualizowano: 04-05-2016

Panie Piotrze, zakochał się Pan w kozach?
Niekoniecznie. Brak opłacalności produkcji w rolnictwie lat 90. zmusił nas do szukania nowych rozwiązań. Postanowiliśmy zmienić profil produkcji. Zrezygnowaliśmy z nieopłacalnej hodowli owiec i postanowiliśmy z żoną, że będziemy hodować kozy. W tamtym czasie był wielki problem z nabyciem tych zwierząt. Kozy stały się modne i w zakupie były nieosiągalne. Przypadek zrządził, że udało nam się zakupić 19 kóz z Izbicy Kujawskiej od pasjonata hodowli, który zawodowo trudnił się szlifowaniem kryształów. Zakupiliśmy to stado, a jedną kozę dostaliśmy za symboliczną złotówkę. Koza ta stała się w naszym gospodarstwie matką stada. Okazało się, że miała takie cechy genetyczne, które nam odpowiadały, czyli dobry pokrój, odpowiednio ukształtowane wymię i strzyki, umożliwiające dój mechaniczny i dużą wydajność mleczną o dobrych parametrach. Duża, polska, brązowa koza pokryta kozłem alpejskim dała początek naszemu stadu hodowlanemu - rasy barwnej uszlachetnionej. Przekazywane potomstwu dobre cechy genetyczne zapewniały wysoką wydajność mleczną, połączoną z doskonałą jakością. Myślę tu o wysokiej zawartości białka i tłuszczu. Zaczął się szybki postęp hodowlany. Kozy kupiliśmy w kwietniu 1994 r., a już w czerwcu mieliśmy stado pod kontrolą użytkowości mlecznej i pasteryzowane, butelkowane mleko w sklepach w Lipnie, Włocławku i Toruniu. Dzięki uszlachetnieniu stada kozłem alpejskim osiągnęliśmy duże wydajności dochodzące do 1,5 tys. litrów mleka od kozy.


http://m.7dni.pl/2016/05/orig/2de26-347747.jpg

Kozy rekordzistki?
Kozy prezentowaliśmy na różnych wystawach regionalnych i krajowych. Uzyskiwały tytuły championów i wicechampionów. Największą satysfakcję mieliśmy w 2000 r. na Krajowej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Warszawie na Służewcu, gdzie kózka z naszej hodowli zdobyła tytuł championa i pokonała kózkę wystawioną przez Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu.

Uczeń przerósł mistrza.
Przez wiele lat utrzymywaliśmy wysoki poziom hodowlany i produkcyjny. Uszlachetnione kozy stały się bardzo delikatne i zaczęły atakować je różne infekcje. Z wystaw, gdzie było skupisko zwierząt z całego kraju, przywoziliśmy różne zarazki. Kozy traciły odporność na choroby. Wówczas zrezygnowaliśmy z dalszego uszlachetniania poprzez krzyżowanie z rasą alpejską.

Stanęliście przed problemem, co dalej robić...
Nie wiemy, czy warunki środowiskowe czy też inne czynniki spowodowały atak bakterii chorobotwórczych. Wymiona kóz zaatakował gronkowiec złocisty. Sytuacja wyglądała tragicznie. Mleko nie nadawało się do przetwórstwa. Nie pomagało leczenie antybiotykami, stosowanie autoszczepionek, próby zmiany żywienia. Wezwani na pomoc lekarze weterynarii oraz naukowcy z SGGW radzili, by zlikwidować stado, bo nie widzieli szans, by zniszczyć gronkowca.

http://m.7dni.pl/2016/05/orig/72f31-347745.jpg

I zlikwidowaliście?
Nie, nadal szukaliśmy innych rozwiązań. Adam postawił na probiotechnologię - efektywne mikoorganizmy. EM to mieszanka różnych mikroorganizmów, które potrafią wspólnie egzystować i korzystnie oddziaływać na organizmy zwierząt i ekosystem. Te naturalne wyroby, zwane popularnie Emami, stosowaliśmy dodając do paszy, do wody, a najbardziej chorym kozom bezpośrednio do pyska. Emami „zaszczepiliśmy” też całe otoczenie oraz obornik. Brzmi to niewiarygodnie, ale pożyteczne mikroorganizmy ProBio Emy wyparły gronkowca! Stado zostało uratowane. Efekty stosowania mikroorganizmów są przez naukę traktowane z dużym dystansem. Nie mogę zgodzić się ze stanowiskiem naukowców, bo sam doświadczyłem ich zbawiennego działania. Nie wiem, co jest powodem tej niechęci, może lobby nawozowe ma po prostu tak wielkie wpływy. Jeżeli zaczyna się stosować mikroorganizmy, to rezygnuje się z nawozów sztucznych.

Czy tak Wasze gospodarstwo stało się gospodarstwem ekologicznym?
Nie stosujemy sztucznego nawożenia, ani środków ochrony roślin, a także dodatków do paszy. Sporadycznie zastosowane leki w hodowli kóz przynoszą szybkie i widoczne efekty.

Pasza też jest ekologiczna?
Dzięki niestosowaniu chemii słoma jest poprzerastana chwastami, ziołami, trawami, więc kozy chętnie jedzą taką bioróżnorodność. Uzupełniają sobie wszelkie niedobory mikroelementów. Składy botaniczne są tak bogate, że w pełni zaspokajają zapotrzebowanie zwierząt na składniki odżywcze. Taką karmę można uzyskać tylko w uprawie ekologicznej. Kozom podajemy też sianokiszonkę z żyta i wyki ozimej. Mieszanka żyta z wyką ozimą, czyli rośliną wysokobiałkową, poprawia wartości pokarmowe i urozmaica skład. Jest chętnie pobierana przez kozy. W żywieniu stosujemy sianokiszonkę z traw i lucerny oraz pasze treściwe z ziarna zbóż wyprodukowanych w gospodarstwie.

http://m.7dni.pl/2016/05/orig/f8bb9-347744.jpg

Czy efektywne mikroorganizmy stosujecie też na polach?
Emy stosujemy na resztki pożniwne, by przyspieszyć ich rozkład oraz nalistnie w trakcie wegetacji roślin uprawnych. Dzięki mikroorganizmom roślina może w pełni czerpać z ziemi. Później w postaci sianokiszonki jest doskonałym pożywieniem dla kóz, które przestały chorować. Proszę spojrzeć do zeszytu zabiegów weterynaryjnych, gdzie od przejścia na ekologię są puste, niezapisane kartki. W przeszłości była szczelnie zapełniona dokumentacją zabiegów weterynaryjnych. Zmniejszyły się koszty prowadzenia gospodarstwa. To wszystko poprawia wynik ekonomiczny.

Dodatkowo macie własny ekologiczny nawóz.
Wytwarzamy około 150 ton obornika rocznie. Przechodząc obok niego nie czuje się nieprzyjemnych zapachów, bo przy zastosowaniu Emów eliminowane są odory i szkodliwe gazy. To wszystko jest wynikiem dobroczynnej działalności mikroorganizmów, dzięki którym następuje szybka fermentacja, podczas której wszystkie lotne substancje są przetwarzane. A jeżeli nie ma nieprzyjemnego zapachu, to nie ma strat azotu i świadczy to o prawidłowym procesie rozkładu materii organicznej.

Jesteście samowystarczalni!
Tak. Przy stosowaniu ekologii na pewno zmniejszyła się wydajność mleczna, ale coś za coś. Przede wszystkim nie mamy w hodowli problemów zdrowotnych. Zdrowe zwierzęta, zdrowe mleko, zdrowe produkty.

Mleko odstawiacie do dalszego przerobu?
Podstawowym odbiorcą jest mleczarnia Turek, ale w tym roku rozwinął się rynek zbytu dla produkcji ekologicznej. Związani jesteśmy także z przetwórnią ekologiczną z Wiejcy pod Warszawą. My mamy certyfikat ekologiczny na produkcję mleka, a oni na przetwórstwo. Dodatkowo pojawiły się jeszcze dwa kolejne punkty odbioru, które praktycznie zagospodarowują całość wytworzonego mleka. Rynek produkcji koziarskiej, a szczególnie ekologicznej, na tyle się rozwinął, że mleko wyprodukowane w naszym gospodarstwie jest całkowicie zagospodarowane. My zajmujemy się produkcją mleka, a oni produkcją serów, twarogów, jogurtów.

Nie chcecie się rozdrabniać?
Hodować kozy, robić przetwórstwo i jeszcze to sprzedawać - to za dużo. Potrzebna jest specjalizacja. Wolimy układ, że my produkujemy dobre mleko, a oni na bazie tego dobrego surowca robią przetwory wysokiej jakości. Wszyscy są zadowoleni, klienci również, mimo wysokich cen. Dla mnie są to ceny zaporowe. Kilogram sera, który kosztuje 100 zł, to przecież drogo! A jednak są chętni. I to nie są klienci jednorazowi.

http://m.7dni.pl/2016/05/orig/c257d-347742.jpg

Dobrze wstrzeliliście się z tą ekologią. W czym widzicie Panowie największy problem?
W tej chwili pozbyliśmy się większości problemów, dzięki ekologii i szerokiemu stosowaniu Emów. Mamy spokojną głowę, pracujemy bez stresów i niepotrzebnych napięć. Oczywiście, trzeba doglądać stada, ale nie ma już obaw o zdrowie zwierząt. Jedyną kwestią jest dalsza praca hodowlana. Ozdobą koziarni jest nowo zakupiony kozioł rasy anglonubijskiej. Ta rasa słynie z tego, że jej osobniki wyróżniają się wielkością i urodą. Mają długie opadające uszy, garbaty nos... a przede wszystkim są łagodne jak baranki i przyjazne jak psy. Krzyżowanie naszych kóz rasy barwnej uszlachetnionej z kozłem rasy anglonubijskeij pozwoli podnieść zawartość białka i tłuszczu w mleku.

Jak wygląda rynek mięsny koźliny?
Ten rynek nie istnieje. Ani koźliny ani koźlęciny nie ma w sklepach. To jest ogólny problem braku ubojni dla małych przeżuwaczy. Zwierząt jest tak mało, że nie opłaca się otwierać ubojni. Koło się zamyka. Kiedyś koźlęta były eksportowane do Włoch, ale paradoksalnie wraz z wejściem do UE, ten rynek się zamknął. A to jest mięso naprawdę świetne, ma właściwości prozdrowotne, odżywcze... Mięso jest smaczne i delikatne, bogate w cenne składniki odżywcze, ale niestety niedostępne na rynku. Natomiast mleko kozie jest w sprzedaży.

Niektórych odrzuca jego specyficzny smak i zapach?
Mleko kozie nie powinno się różnić smakiem i zapachem od krowiego. Specyficzny zapach pochodzi z gruczołów potowych, umieszczonych na głowie, które wydzielają kwas kapronowy, ale u ras szlachetnych te gruczoły są w zaniku. Spotykany jest on jedynie w mleku starych ras. Zmieniło się środowisko, w którym żyją zwierzęta, zmieniły się rasy zwierząt, zmieniło się żywienie. Te wszystkie starania prowadzą do tego, by mleko było jak najlepszej jakości, doskonałe smakowo, zapachowo i odżywczo. Wiadomo bowiem, że mleko to jest wyjątkowo cenne. Zawiera znacznie więcej wartościowych składników niż mleko krowie. Wynika to między innymi z faktu, że kozy żywione są bardziej naturalnie.

Panie Adamie, jak magister inżynier informatyk czuje się wśród kóz?
Lepiej niż za biurkiem. Cały dzień jestem w ruchu. Hodowla kóz to wielce interesujące zajęcie. Zajmowaliśmy się różnymi zwierzętami, ale z kozami najprzyjemniej się pracuje, bo są to zwierzęta inteligentne, mądre i psotne.

http://m.7dni.pl/2016/05/orig/8a9f3-347746.jpg

Określenie „głupi jak koza” jest krzywdzące?
Są uparte, ale nie są głupie. Stado funkcjonuje trochę podobnie, jak dobrze zorganizowane społeczeństwo z systemem hierarchii. Kozy mają wykształcony instynkt opiekuńczy. Jeżeli jakieś koźlę potrzebuje pomocy, to nieważne, od której matki pochodzi, całe stado się nim zajmuje. Niekiedy bywają agresywne wobec siebie, próbując najsłabszego osobnika wyeliminować ze stada, by go nie osłabiał. To pierwotny instynkt w obliczu zagrożenia przez drapieżniki. Nasze kozy mają dużo swobody - przestronne, jasne pomieszczenie na głębokiej ściółce i duży wybieg na polu.

Koziarstwo się rozwinie?
Było niszą i tak pozostanie. Jest zainteresowanie, ale nie aż tak ogromne. To zależy, jak będzie się rozwijał rynek. Jeżeli będzie rosła rzesza smakoszy kozich wyrobów, to znajdą się producenci. A klienci będą rośli w siłę, jeżeli wzrastać będzie świadomość zdrowego żywienia i zasobność portfela, bo sama świadomość nie wystarczy.

Piotr Skonieczny po przejściu na rentę strukturalną przekazał formalnie gospodarstwo synowi Adamowi (mechanik, rolnik i magister inżynier informatyk), ale nadal prowadzą je wspólnie, specjalizując się w hodowli kóz.

Od 2009 roku gospodarstwo posiada certyfikat ekologiczny (fotowoltaika, panele solarne), w 2012 uzyskało I nagrodę w V konkursie na najlepsze ekologiczne gospodarstwo towarowe w województwie kujawsko-pomorskim, a także zdobyło liczne nagrody na wystawach zwierząt hodowlanych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.