środa, 18 lipca 2018

Fot.: Tomek Czachorowski

W sadach jak na loterii

W ubiegłym sezonie urodzaj jabłek przeszedł najśmielsze oczekiwania. Produkcja tych owoców przekroczyła w Polsce 3,5 miliona ton! W tym roku zarówno zbiory jabłek, jak i pozostałych owoców zapowiadają się jednak mniej obfite.

Renata Napierkowska

Tagi: Regionalny Informator Rolniczy Sadownictwo Susza

20 lipca 2015, aktualizowano: 20-07-2015

Na rynku w czerwcu pojawiły się wczesne czereśnie. Zbiór tych owoców będzie trwał do końca lipca, jednak już teraz sadownicy z niepokojem patrzą na drzewa i szacują przyszłe zbiory. Mimo że wczesną wiosną zapowiadał się wysyp owoców, bo zima była łagodna, w maju nie było groźnych dla sadów przymrozków, a drzewa obsypane były kwieciem, to teraz czereśnie zrzucają zawiązki. Powodem jest susza.


Klęska suszy



- To już jest klęska, dlatego owoców będzie mniej niż w zeszłym roku. Jeśli susza się utrzyma, to zbiory mogą być o wiele niższe, poniżej przeciętnej - szacuje Paweł Pączka, prezes Zarządu Grupy Producenckiej Owoców „Galster” z Wierzchucic w gminie Sicienko, która zrzesza dwudziestu plantatorów i zajmuje się uprawą jabłek, czereśni, śliw i gruszek.

Sadownicy z niepokojem obserwują prognozy pogody i wyglądają, kiedy spadną deszcze, bo tylko to może uratować przyszłe plony. Zbiory śliwek, jak twierdzą właściciele sadów, będą o połowę niższe, niż w ubiegłym roku. Dobrze, jak na razie, zapowiada się urodzaj gruszek. Drzewa kwitły bowiem bardzo długo, jest dużo zawiązków owoców, więc gruszek powinno być więcej, jednak i tutaj brak opadów może popsuć szyki.

Mimo że większość sadowników nawadnia plantacje, to to nie wystarcza, by uzupełnić braki wody. Młode drzewka owocowe z braku wody usychają, starsze ratują się zrzucaniem zawiązków. Coraz częściej też nad naszym regionem przechodzą letnie nawałnice, huragany i wieją silne wiatry, które też negatywnie wpływają na wysokość plonów, bo strząsają z drzew zawiązki owoców.

Najbardziej jednak właściciele sadów obawiają się gradobicia, które może w jednej chwili zniszczyć całe plantacje. Co prawda, na rynku są siatki chroniące sady przed kulami lodu, ale założenie ich nad hektarem plantacji to bardzo duży wydatek i niewielu plantatorów może sobie na takie zabezpieczenie pozwolić. Od dwóch lat właściciele plantacji owocowych nie otrzymują dotacji. Czy będzie możliwość pozyskania funduszy w tym roku? Na razie pozostaje to pod znakiem zapytania.

Jabłkowy (k)raj



Polska jest największym producentem jabłek w Europie. W ubiegłym roku mieliśmy klęskę urodzaju, bo jabłonie wyjątkowo obrodziły, ceny były jednak bardzo niskie i był poważny problem ze zbytem. Część właścicieli mniejszych jabłoniowych sadów ratowała się produkcją soków, inni trzymali owoce w chłodniach i szukali rynków zbytu. - Jabłka bardzo dobrze obrodziły, jednak trudno znaleźć na nie odbiorców. Cena jest niska. Mam kilku stałych klientów, a resztę owoców przetwarzam na sok - mówił jesienią Jan Biernacki, sadownik ze Złotnik Kujawskich.

 http://m.7dni.pl/2015/07/orig/b4d35-333530.jpg

Według GUS produkcja jabłek w Polsce wyniosła w 2014 roku 3,5 miliona ton. - Okazało się jednak, że w rzeczywistości owoców było o wiele więcej, gdyż wyprodukowaliśmy około 3,7 miliona ton jabłek. Takiej ilości nigdy wcześniej w Polsce nie było. Dobry urodzaj był zresztą w całej Europie, gdzie wyprodukowano około 2 milionów ton jabłek więcej niż zwykle. Produkcja jabłek w Europie oscyluje bowiem w granicach 10 milionów ton rocznie. Dwa miliony ton więcej, to ogromna różnica. Był problem ze zbytem, bo do tego doszło w sierpniu embargo, nałożone na nas przez Rosję. Dlatego na początku na rynku zapanowała panika, a ceny spadły poniżej kosztów produkcji. Sadownicy sprzedawali jabłka w cenie od 40 do 60 groszy za kilogram, gdy koszt produkcji kilograma tych owoców wynosi minimum 80 groszy - wspomina Paweł Pączka.

Smaczne i bez chemii



Grupy producenckie, które wyposażone są w chłodnie i magazyny, po nałożeniu przez Rosję embarga, przechowywały owoce i szukały nowych rynków zbytu głównie na Wschodzie. Polskie jabłka mają bowiem na świecie dobrą markę i są cenione za kilka walorów: w porównaniu z pozostałymi krajami Europy w naszych sadach stosuje się o wiele mniej chemii, a dodatkowo owoce pochodzące z Polski można kupić bardzo tanio i są one wyjątkowo smaczne.

- Dla nas niskie ceny wiążą się ze stratą, ale zamknięcie wschodniej granicy mobilizowało do działania. Zaczęliśmy szukać nowych rynków zbytu. Wysyłaliśmy jabłka nawet na Filipiny i do Hongkongu. Część producentów sprzedawała jabłka do Indii, a także do Afryki. Sadownicy z rejonu Grójca swoimi kanałami eksportowali jabłka również do Rosji. Naszym małym sukcesem jest to, że znaleźliśmy zbyt nawet w Angoli, gdzie wysłaliśmy kilkanaście kontenerów naszych owoców - mówi Paweł Pączka.

W kwietniu ceny polskich jabłek wzrosły i handel okazał się opłacalny, bo na rynku tych owoców było już bardzo mało. Ci producenci, którzy mieli zapasy w chłodniach, sprzedali owoce w cenie od 1,70 do 2 złotych za kilogram. Za taką sumę udało się zbyć jednak zaledwie około 20 procent produkcji. Sadownicy z województwa kujawsko-pomorskiego uważają miniony sezon za stracony pod względem zysków, bo większość owoców - aż 80 procent - sprzedano poniżej kosztów produkcji. Pozytywnym rezultatem rosyjskiego embarga i ubiegłorocznej klęski urodzaju jest jednak to, że dla polskich owoców otworzyły się nowe rynki zbytu w Azji i w Afryce.

http://m.7dni.pl/2015/07/orig/f451c-333531.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-07-2015 20:52

    Oceniono 6 razy 2 4

    - KRIS: dołożyć im z budżetu!! MY MIESZCZUCHY ROBIĄCE ZA 1500 DO 67 ROKU Z CHĘCIĄ DOŁOŻYMY SIĘ D KRUSu, DOPŁAT I NOWYCH CIĄGNIKÓW!!!

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz