Wtorek, 25 września 2018

Kukurydza, czyli złoto na polu

Jedni uprawiają ją na kiszonkę, drudzy na ziarno. Kukurydza od kilku lat robi w naszym województwie zawrotną karierę. W ubiegłym roku jednak niektórzy gospodarze - zamiast zysków - odnotowali straty

Renata Napierkowska

Tagi:

22 kwietnia 2015, aktualizowano: 22-04-2015

Niektórzy rolnicy kukurydzę nazywają złotem i to wcale nie tylko dlatego, że jej dojrzałe w kolbach nasiona mają złoty kolor. Przez ostatnie trzy lata kukurydza była jedną z bardziej opłacalnych roślin uprawnych. Jednak w ubiegłym roku to się w wielu gospodarstwach zmieniło.


Bezwzględna susza



- To ekonomia sprawiła, że kukurydza stała się rośliną tak popularną na obszarze naszego województwa. Wpływ na popularność tej rośliny mają też wahania w uprawie rzepaku i buraków. Kukurydza jest zasiewana na bardzo dużym areale w całej Polsce i zajmuje ponad milion hektarów i to trzeci rok z rzędu - mówi Stanisław Szwejka, główny specjalista do spraw produkcji roślinnej w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Minikowie
Ostatni sezon nie był jednak najlepszym okresem do uprawy tej rośliny. Gospodarzom w wielu rejonach województwa dała się bowiem we znaki susza, która dotknęła ich uprawy w okresie wzmożonej wegetacji roślin. - Były takie rejony, jak dawne województwo toruńskie, powiaty świecki i chełmiński, że od czerwca do sierpnia praktycznie w ogóle nie padało, a jak były drobne, przelotne opady, to niewiele to dało, bo ziemia była bardzo przesuszona. Tam susza spowodował największe straty. Myślę, że po ubiegłym roku, kiedy wielu rolników odnotowało straty zamiast spodziewanych zysków, liczba upraw w naszym województwie zmaleje. Tym bardziej, że zaczęły się też pojawiać szkodniki - dodaje Stanisław Szwejka.

Na kiszonkę



W miejscach, gdzie panowała susza, kolby były małe i częściowo puste. Z tego powodu wielu plantatorów kukurydzę, która pierwotnie była przeznaczona na ziarno, skosiło wcześniej i przeznaczyło na kiszonkę. Producenci bydła mlecznego i opasowego zostali tym samym pozbawieni odpowiedniej ilości paszy dla zwierząt, więc teraz panuje popyt na kiszonkę.
Nie tylko niekorzystne warunki pogodowe sprawiły, że kukurydza, zarówno kiszonkowa, jak i ziarnowa, nie osiągnęły optymalnego stadium wzrostu. Gospodarze, którzy mają duże hodowle bydła, szukali od sierpnia rolników, którzy choć mieli kukurydzę na ziarno, to byli chętni do odsprzedania tej, w której źle wykształciły się kolby i wydała mniej ziarna dobrej jakości. Kukurydza ziarnowa była też koszona na kiszonkę w rejonach, gdzie została bardzo uszkodzona przez zwierzynę łowną. Spore straty w plantacjach w naszym województwie, szczególnie tych położonych w sąsiedztwie lasów, poczyniły dziki. - Są one prawdziwą plagą. Robią duże spustoszenie i tak w niskich w porównaniu z poprzednim sezonem w zbiorach - mówią plantatorzy z Kujaw.

Problemy z przeżuwaczem



Dlatego bardziej opłacalna jest uprawa kukurydzy na ziarno, na skutek słabych plonów wielu rolników wcześniej rozpoczęło zbiory. Tym bardziej że od kilku lat kiszonka z kukurydzy wypiera tak popularną przed laty kiszonkę z buraków cukrowych. Dlaczego? Po pierwsze, ogłowione resztki buraków, które pozostają na polu po przejeździe kombajnu, są zwykle bardzo zanieczyszczone. Po drugie, jak przekonują specjaliści z Unii Europejskiej, kiszonka z liści buraczanych silnie zakwasza żwacz przeżuwaczy, co może doprowadzić do choroby metabolicznej zwanej kwasicą żwacza.
Bierze się to stąd, że kiszonka z liści buraczanych zawiera duże ilości łatwo fermentujących węglowodanów. Wskutek ich fermentacji dochodzi do wzrostu kwasowości żwacza (pH) i w rezultacie zahamowania rozwoju bakterii rozkładających celulozę. Odczyn pH poniżej 5,2 praktycznie usuwa ze żwacza wszystkie bakterie celulolityczne. Poniżej pH 4,7 rozwijają się bakterie kwasu mlekowego, produkujące coraz większe ilości tego kwasu. Niestety jego nadmiar prowadzi do unieruchomienia motoryki żwacza, wyginięcia mikroflory i zaprzestania procesów fermentacyjnych.
Ceny ziarna kukurydzy na rynku też ciągle się wahają. W połowie listopada średnia cena wynosiła 820 złotych za tonę, a najlepsza jak dotąd, jaką oferowano w punkcie skupu, dochodziła do 930 złotych za tonę. Coraz częściej też zainteresowane zakupem kiszonki z kukurydzy są dziś biogazownie. Produkcja biogazu z kukurydzy jest bowiem bardziej opłacalna, niż z gnojowicy czy innych roślin.

W tym roku będzie podobnie



Jak informuje na łamach „Agrotechniki” dr inż. Roman Warzecha, szacuje się wstępnie, że zbiory ziarna wyniosą około 3,2 mln ton i będą o ponad 1 mln ton niższe niż w poprzednim sezonie. Przyczyną jest nieurodzaj w północnych regionach kraju, w szczególności w województwie kujawsko-pomorskim, południowej części woj. wielkopolskiego i lubuskim, a więc w ważnych regionach uprawy kukurydzy. Cena na ziarno kukurydzy wynosi od 600 do 650 złotych za tonę, a na kukurydzę mokrą - w zależności od kontraktów - od 300 do 350 złotych.
W wielu gospodarstwach takie kwoty nie pokrywają kosztów produkcji. W innych regionach kraju rolnicy zbierają jednak 10 i więcej ton suchego ziarna z hektara. Pomimo dużej różnicy plonów ziarna i cen, można spodziewać się, że areał kukurydzy utrzyma się w 2015 roku na podobnym poziomie, gdyż konieczne będzie między innymi odbudowanie
zapasów kiszonki.CP

WARTO
WIEDZIEĆ




W latach 1961-1974 uprawiano w Polsce kukurydzę na niewielką skalę. Przeciętna produkcja wynosiła około 15,5 tysiąca ton. Od roku 1975, a zwłaszcza od 1988 roku notuje się dynamiczny wzrost plonów przedzielany okresami względnej stagnacji.
W 2012 roku produkcja sięgnęła 4 milionów ton, co czyni kukurydzę jednym z najważniejszych gatunków zbóż w Polsce.


Rolnicy, którzy chcą kupić kukurydzę na kiszonkę, oferują przy plonie suchej masy szacowanej na 35-45 t/hektara następujące stawki: 3400-3700 zł za 1 ha kukurydzy lub 60-75 zł/t skoszonej masy.
W niektórych częściach kraju zapotrzebowanie na pasze jest na tyle duże, że rolnicy kupują także kiszonkę z zeszłorocznych zbiorów. Wówczas za tonę zakiszonej kukurydzy z silosu płacą 80-90 zł.