Wtorek, 25 września 2018

Fot.: Thinkstock

Sposób na zielsko

Chwastów całkowicie pozbyć się nie da. Zbyt szybko się rozprzestrzeniają i uodparniają na środki chemiczne. Co nie oznacza, że nie warto z nimi walczyć, trzeba tylko wiedzieć, jak się do tego zabrać.

Rafał Kruk

Tagi: RIR rolnictwo uprawy opryski chwasty pestycydy

9 października 2014, aktualizowano: 09-10-2014

Specjaliści w tej kwestii są jednego zdania, by przejść do ofensywy, wpierw należy poznać wroga. Nie jest to jednak takie proste, biorąc pod uwagę, jak wielu upraw dotyka problem różnych odmian chwastów.
- W uprawach zbożowych najwięcej problemów sprawiają chwasty jednoliścienne, takie jak: owies głuchy czy miotła zbożowa. To gatunki, które łatwo uodparniają się na środki ochrony roślin, przez co walka z nimi jest trudna i nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty. Rzepak jest z kolei rośliną krzyżową, dlatego szczególnie uciążliwe na polach rzepaku są chwasty z rodziny krzyżowych. Stosowane przeciwko nim herbicydy łatwo mogą uszkodzić także nasze uprawy. W ziemniakach i burakach na pewno problemem są szarłaty. To duże, szybko rosnące rośliny, które często pojawiają się na polach akurat w momencie krytycznym dla wzrostu warzyw. Wśród roślin strączkowych rozwijają się natomiast chwasty dwuliścienne, a mało jest środków, które sobie z nimi radzą i zaleca się stosowanie ich przed wschodem roślin - wylicza Natalia Narewska, doradca ds. ochrony roślin z KP ODR w Minikowie.
Doradczyni dodaje, że ochronę przed chwastami należy podzielić na dwa okresy - wiosenny i jesienny. Główna walka toczy się jesienią, ale zdarza się, że pozostała na polu część chwastów przezimowała i na wiosnę mamy do czynienia z dorosłymi osobnikami.
- Dlatego potrzebna jest poprawka na wiosnę. Trzeba też brać pod uwagę okres wegetacyjny, tak by nie zaszkodzić roślinom, ale pozbyć się chwastów. Najlepiej zwalczać je w momencie kiełkowania, bo wtedy są najbardziej wrażliwe. Dorosłe osobniki są trudne do zlikwidowania. Ponadto, jeżeli na wyrośnięte już chwasty zastosujemy środki chemiczne, a roślina całkiem nie obumrze, jej nasiona mogą zyskać odporność na chemię i z następnym pokoleniem chwastów będzie znacznie trudniej walczyć.


Uważaj na warunki



Dostępnych na rynku środków chemicznych jest bardzo wiele. Te stosowane przez rolników powinny odznaczać się nie tylko wysoką skutecznością, ale być przy tym bezpieczne dla roślin uprawnych oraz środowiska. Niestety, ponieważ z jakością preparatu rośnie jego cena, często jest tak, że rolnicy decydują się na tańsze, lecz nie zawsze tak skutecznie odpowiedniki. A to niejedyne ich przewinienie.
- Może to brzmi dziecinnie, ale prawda jest taka, że wielu rolnikom nie chce się czytać instrukcji i stosują rozmaite środki na oko, co bywa zgubne w skutkach. Niedawno słyszałem o przypadku, w którym ktoś pryskał buraki „Betanalem MaxxPro”, gdy była duża wilgotność i poparzył rośliny. Trzeba pamiętać, że warunki atmosferyczne mają duży wpływ na skuteczność chemii. Środki przeciwko miotle słabną, gdy idzie przymrozek, z kolei „Metamitron” jest dobry na rośliny motylkowe, ale jak się nie spryska ich odpowiednio wcześnie, to nie będzie efektu - tłumaczy Piotr Kusz, doradca z firmy Fitochem z Janikowa.
Działanie herbicydów jest bowiem zmienne i zależne od wielu czynników. Na efektywność herbicydów wpływ mają: temperatura, wilgotność powietrza i gleby, opady, nasłonecznienie, wiatr, a także faza rozwojowa upraw i chwastów. Doradca podkreśla, że bardzo duże znaczenie ma kwasowość wody, z którą miesza się środki chemiczne.
- Jakość wody determinuje efektywność oprysku. Herbicydy najlepiej działają rozpuszczone w wodzie o pH od 4 do 5, a fungicydy dobrze sprawują się przy pH 6. Tymczasem zwykła kranówka może mieć nawet pH 8. To zdecydowanie za dużo. Producenci środków chemicznych powinni brać to pod uwagę, opracowując skład nowych preparatów.

Zmaksymalizować skuteczność



Paweł Wrzesiński, przedstawiciel bydgoskiej firmy ARJO, handlującej środkami ochrony roślin, rekomenduje trzy preparaty: Deresz 306 SE, Korn 340 SE i Triadik 70 WG.
- „Deresz” przeznaczony jest do wiosennego zwalczania jednorocznych i wieloletnich chwastów dwuliściennych. Najszybsze efekty przynosi podczas ciepłej i wilgotnej pogody. W temperaturze około 5°C całkowite zniszczenie chwastów następuje dopiero po około trzech tygodniach. „Korn” przeznaczony jest do zwalczania jednorocznych chwastów dwuliściennych w kukurydzy i najskuteczniej niszczy chwasty znajdujące się w fazie 2-6 liści. „Triadik” z kolei zwalcza chwasty dwuliścienne w zbożach. Działanie środka wzmaga pogoda ciepła i sprzyjająca rozwojowi roślin - informuje sprzedawca.
Kolejnym aspektem, który ma wpływ na działanie herbicydów, są prawidłowo przeprowadzane zabiegi agrotechniczne.
- Chwastów nie można całkiem wyeliminować, ale można ograniczyć ich występowanie, np. poprzez płodozmian. Przykładowo, chwasty specyficzne dla upraw zbóż nie pojawią się w rzepaku i na odwrót. Dużo zależy też od materiału siewnego, z jakim mamy do czynienia. Im jest on czystszy, tym lepiej - dodaje Natalia Narewska.
Popularnym błędem jest nawożenie pól nawozem pochodzącym od własnych zwierząt. Jeżeli bowiem zwierzę jadło wcześniej rośliny z danego pola, do jego układu trawiennego mogły dostać się nasiona chwastów, z którymi akurat zmaga się ich właściciel. Wysiewając taki nawóz rolnik doprowadza tylko do ich dalszego rozprzestrzeniania się.
- Ważne jest też nawożenie w odpowiednim momencie. Zdarza się, że rolnicy rozsiewają nawóz, zanim będzie on potrzebny roślinom, a już wtedy jest on pobierany przez chwasty. Rolnicy muszą się więc trzymać terminów nawożenia - radzi specjalista ds. ochrony roślin.
Piotr Kusz dodaje natomiast, by pamiętać też o prawidłowej kolejności mieszania środków. - Są herbicydy, które można ze sobą łączyć i takie, których się nie powinno. Trzeba zachować właściwą kolejność, by osiągnąć pożądany efekt i pamiętać, by nie mieszać herbicydów z takimi dodatkami, jak odżywki lub fungicydy.