Piątek, 25 maja 2018

Fot.: Thinkstock

Zdrowa nasza świnia

Program zwalczania choroby Aujeszky’ego u trzody chlewnej dobiega powoli końca. Dziś już nasze województwo jest całkowicie wolne od wirusa i jeśli ten stan utrzyma się przez kolejne dwa lata, otworzą się przed nami zachodnie rynki zbytu.

Rafał Kruk

Tagi:

20 grudnia 2013, aktualizowano: 20-12-2013

Gdy w 2008 roku przystępowaliśmy do programu, skala problemu była ogromna. Wykryto u nas aż 3100 ognisk tej choroby - wspomina Wojciech Młynarek, starszy inspektor weterynarii ds. zdrowia i zwalczania chorób zakaźnych zwierząt.
Chorobę Aujeszky’ego pierwszy raz zanotowano w naszym kraju w 1959 roku. Występuje ona u zwierząt gospodarskich i wolno żyjących na całym świecie. Na zakażenie wirusem narażone są niemal wszystkie ssaki, jednak to świnie stanowią największe źródło tej zarazy. Wirus SHV-1, wywołujący tę chorobę, przenosi się głównie drogą nosowo-gardłową, ale znajduje się również w mleku, nasieniu i innych wydzielinach zarażonych zwierząt.
- Nie jest to choroba groźna dla ludzi, ale była ona przyczyną znacznego spadku przeżywalności trzody. Jest ona również niebezpieczna dla innych zwierząt, takich jak psy czy koty, które miały styczność z zarażonymi świniami - tłumaczy inspektor weterynarii.
U świń zarażenie wirusem SHV-1 powoduje obniżenie odporności i objawia się m.in. gorączką, zmianą zabarwienia skóry, spadkiem masy ciała, niedowładami i ślinotokiem. Początkowo trudno tę chorobę odróżnić od wścieklizny, dlatego nosi miano wścieklizny rzekomej. U zwierząt domowych choroba Aujeszky’ego atakuje głównie układ nerwowy, powodując porażenia i w rezultacie śmierć. Niebezpieczeństwo dla zwierząt stanowi również zarażone mięso wieprzowe, w którym wciąż mogą znajdować się wirusy.


Jak przeciwdziałać?



Ponieważ chorobę Aujeszky’ego łatwo jest pomylić z wścieklizną, jej obecność potwierdzić mogą dopiero badania laboratoryjne. Dlatego jednym z założeń programu jej zwalczania jest uświadamianie rolników, że wszyscy posiadający stada powinni poddawać je badaniom weterynaryjnym.
- Niestety, wciąż nie opracowano skutecznej metody leczenia choroby Aujeszky’ego i zwykle jej wykrycie kończy się uśpieniem zwierzęcia. Metodą profilaktyczną, realizowaną w ramach programu jej zwalczania, jest szczepienie prosiąt - dodają specjaliści.
Szczepionki dostępne dla trzody chlewnej nie są jednak skuteczne dla innych zwierząt, dlatego należy ograniczać ich kontakt ze stadem oraz unikać podawania im surowych lub nieprzebadanych produktów poubojowych. Wirus SHV-1 nie ginie w niskich temperaturach, unieszkodliwia go natomiast obróbka cieplna. Przestaje być aktywny w temperaturze 100ºC.

Idea programu



Program zwalczania choroby Aujeszky-’ego u trzody chlewnej wprowadzony został z powodów ekonomiczno-handlowych. Dyrektywy unijne zabraniają nam dziś bowiem eksportu świń na teren krajów uznanych za wolne lub prowadzących walkę z tą chorobą.
- W tej chwili eksportujemy za granicę jedynie półtusze, ale nie możemy sprzedawać żywych zwierząt. Program został wprowadzony po to, by otworzyć przed nami granice. Jeżeli Unia Europejska uzna nasz kraj za urzędowo wolny od wirusa, polscy rolnicy będą mogli eksportować żywe świnie na zachodnie rynki - tłumaczy inspektor Wojciech Młynarek.
Aby tak się stało, musimy najpierw przeczekać okres próbny, wynoszący dwa lata. Jeżeli w tym czasie na naszym terenie nie zostaną wykryte nowe ogniska choroby, Główny Inspektor Weterynarii zwróci się z prośbą do Unii Europejskiej o wydanie nam zezwolenia na eksport trzody. Zezwolenia przyznawane są regionami.
- Województwo kujawsko-pomorskie jest wolne od choroby Aujeszky’ego już od sierpnia zeszłego roku i tylko niektórzy hodowcy z powiatów lipnowskiego i wąbrzeskiego przechodzą ostatnie kontrole. Dziś już ponad dziewięćdziesiąt procent kraju jest wolne od wirusa, walczy z nim jeszcze wielkopolska i pojedyncze miejsca w innych województwach - mówi Marek Mońko, kierownik filii Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”.
Zdaniem ekspertów, umożliwienie naszym producentom handlu świniami na terenie krajów UE powinno poprawić sytuację ekonomiczną na polskim rynku trzody chlewnej poprzez utrzymanie jej opłacalnej ceny. Umożliwi nam to również sprzedaż tych zwierząt do opasu i hodowli oraz uchroni nas przed ewentualnym zakazem importu wieprzowiny z państw nieobjętych programem.

Przebieg programu



Od 2008 roku zwalczanie choroby Aujeszky’ego prowadzone jest dwiema metodami: szczepieniami oraz badaniami serologicznymi, mającymi na celu wykrycie zakażonych osobników. Każde zgłoszone do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa stado, złożone z dwóch lub więcej świń, musiało zostać bowiem przebadane przez lekarzy weterynarii.
W tym celu każdemu ze zwierząt pobrano próbkę krwi, którą przebadał Zakład Higieny Weterynaryjnej. Zwierzęta, u których stwierdzono zarażenie wirusem SVH-1, były eliminowane. Właścicielom hodowli, w których stwierdzono występowanie choroby, zakazano sprzedaży żywych zwierząt. Świnie z takich gospodarstw mogą być dziś sprzedawane wyłącznie do rzeźni. Każda chlewnia o cyklu zamkniętym musiała przejść takie badanie trzykrotnie, każdą tuczarnię przebadano natomiast dwa razy.
Program szczepień przeprowadzany jest natomiast co cztery miesiące i dotyczy zwierząt powyżej 12.tygodnia życia, półrocznych loch przed wprowadzeniem do stada oraz tuczników, które nie zostały sprzedane po 6.miesiącu życia. W momencie gdy całe gospodarstwo uznane jest za urzędowo wolne od wirusa, zakazuje się prowadzenia dalszych szczepień.