Wtorek, 25 września 2018

Uwaga, idą dziki! Jak minimalizować szkody?

Rafał Kruk, fot.: Sławomir Kowalski

Tagi: RIR Region Wieś Bydgoszcz Informacje Wiadomości Temat dnia

8 lipca 2013, aktualizowano: 16-12-2013


Długa zima zmusiła zwierzęta do poszukiwania pożywienia bliżej ludzkich osad, a okres wzrastania roślin zszedł się w tym roku z ruszeniem dzików na pola. To oznacza szkody dla rolników.


Dziki najliczniej występują w naszym kraju na zachodzie oraz na Pomorzu, jednak szkody, jakie wyrządzają na polach, są problemem ogólnopolskim. W ciągu ostatniej dekady populacja tych zwierząt w naszych lasach się podwoiła, co znacząco przełożyło się na wzrost liczby odszkodowań wypłacanych rolnikom.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu ostatnich pięciu lat wartość oszacowanych szkód łowieckich wzrosła z 41,488 mln zł za rok gospodarczy 2007/2008 do 56,998 mln zł za rok ubiegły.
Oczywiście, tych szkód nie wywołały jedynie dziki. Za część z nich odpowiedzialne są pozostałe gatunki zwierząt łownych, nie da się zaprzeczyć, że dzik jest gatunkiem wyrządzającym najwięcej zniszczeń w uprawach i płodach rolnych. 
Według danych Polskiego Związku Łowieckiego wielkość jego populacji na terenie województwa kujawsko-pomorskiego utrzymuje się na stabilnym poziomie z wyraźną tendencją wzrostową. W ubiegłym roku wyniosła ona 10 645 osobników.
Co ciekawe, choć w regionie ogólnie zanotowano wzrost liczby dzików, w niektórych okręgach jego stan zmniejszył się dość wyraźnie. Taka sytuacja miała miejsce, między innymi, w okręgu bydgoskim, gdzie od dwóch lat notuje się spadek populacji tych zwierząt.
- Mieliśmy dwie ciężkie zimy z rzędu, na skutek których wyginęła masa prosiąt. Część dzików zlikwidowano także celowo, właśnie by sobie poradzić z wywoływanymi przez nie szkodami - mówi Andrzej Jabłoński z Polskiego Związku Łowieckiego. W sprawach wymagających specjalistycznej porady, informacji na temat szkód łowieckich można zasięgnąć u przedstawicieli Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej oraz Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.W ten sposób w ciągu ostatnich dwóch lat udało się zmniejszyć sumę odszkodowań wypłacanych przez Zarząd Okręgowy w Bydgoszczy z 1,778 mln zł za rok gospodarczy 2010/2011 do 1,578 mln zł za zakończony właśnie rok 2012/2013.
Kto za co zapłaci?
Szczegółowe zasady szacowania i wypłacania odszkodowań zostały określone w rozdziale 9. „Szkody łowieckie” ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie (Dz.U. z 2005 r. nr 127, poz. 1066 ze zm.) oraz w rozporządzeniu ministra środowiska z dnia 8 marca 2010 r. w sprawie sposobu postępowania przy szacowaniu szkód oraz wypłat odszkodowań za szkody w uprawach i płodach rolnych (Dz.U. z 2010 r. nr 45, poz. 272).
Wedle tych przepisów, aby rozstrzygnąć, kto odpowiada za szkody łowieckie, należy wpierw ustalić, przez jakie zwierzę oraz na jakim terenie zostały one wyrządzone. Odpowiedzialność za szkody spowodowane przez dziki, sarny, daniele i jelenie ponoszą bowiem zarządcy obwodów łowieckich, na których terenie doszło do powstania zniszczeń. 


Za żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie, bobry i łosie odpowiedzialny jest z kolei skarb państwa. Ustawa nie reguluje, kto ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez takie zwierzęta jak lisy, zające czy wydry, co oznacza, że pokrycie ich kosztów spoczywa na samych rolnikach.
1 sierpnia 2009 r. weszły za to w życie przepisy umożliwiające rekompensatę właścicielom gospodarstw na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich. Wnioski o wypłatę takich odszkodowań kierowane są do zarządu województwa.
- Z każdym rokiem liczba zgłoszeń jest coraz większa, a co za tym idzie, rośnie też łączna kwota wypłacanych odszkodowań. W roku 2010 rozpatrzono dwa wnioski o odszkodowanie z tytułu szkód łowieckich, na łączną kwotę 4700 zł. W roku 2011 zgłoszono już 15 wniosków, które rozpatrzono pozytywnie na 51081 zł, natomiast w 2012 roku odnotowano ponad 20 zgłoszeń na 67096 zł - informuje Beata Krzemińska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Zarząd województwa wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Podobnie jak i na terenach wchodzących w skład obwodów łowieckich, za najwięcej z nich odpowiedzialne są u nas dziki.
- Ich obecność w miastach stała się powszechnym zjawiskiem. Najbardziej narażonymi na występowanie szkód związanych aktywnością tych zwierząt są obszary miast położone w sąsiedztwie lasów. Dotyczy to głównie peryferyjnych dzielnic Bydgoszczy i Grudziądza oraz mniejszych miejscowości, takich jak Brodnica, Ciechocinek lub Łasin. Szkody wyrządzane przez pozostałe gatunki zwierząt łownych, tj. jelenie, sarny, daniele i łosie, są odnotowywane sporadycznie - słyszymy w Departamencie Ochrony Środowiska UM w Toruniu.
Zgłaszamy szkodę
Szczegółowa procedura postępowania przy szacowaniu szkód łowieckich jest identyczna zarówno na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich, jak i w ich granicach. Ważne jest, by pamiętać, że szkodę należy zgłosić najpóźniej w ciągu trzech dni od jej wystąpienia.
Zgłoszenie składa się w formie pisemnej na adres odpowiednio Urzędu Marszałkowskiego lub Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego.Kiedy do urzędu?Zarząd województwa wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich, określonych w art. 26 ustawy Prawo łowieckie. 
Należą do nich: parki narodowe i rezerwaty przyrody, tereny w granicach administracyjnych miast, tereny zajęte przez zabudowania mieszkalne i gospodarcze wraz z przyległymi placami i ulicami, tereny przeznaczone na cele społeczne i gospodarcze oraz obiekty o charakterze zabytkowym i specjalnym.W zgłoszeniu należy podać rodzaj uszkodzonej uprawy i jej dokładną lokalizację, orientacyjną wielkość powstałej szkody oraz gatunek zwierzyny podejrzewany o spowodowanie zniszczeń.
Podczas oględzin i szacowania szkody pomocne mogą być dodatkowe dokumenty, takie jak wypis z ewidencji gruntów lub decyzja ustalająca wysokość podatku rolnego dla danej nieruchomości oraz dokumentacja fotograficzna wyrządzonych szkód.
Osoby odpowiedzialne za szacowanie szkód są zobowiązane do przeprowadzenia wstępnych oględzin najpóźniej do siedmiu dni od otrzymania zgłoszenia. W ich trakcie sporządzany jest protokół, który będzie stanowić podstawę procesu ubiegania się o rekompensatę. Ostatecznego szacowania, podczas którego ustala się, m.in. wysokość odszkodowania, dokonuje się na dzień przed planowanym sprzętem uszkodzonej lub zniszczonej uprawy.
Wysokość odszkodowania oblicza się uwzględniając wartość utraconego plonu według aktualnych cen w danym sezonie wegetacyjnym oraz koszty doprowadzenia uszkodzonej powierzchni do stanu pierwotnego. 
Wypłaty odszkodowań dokonują dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich w terminie do trzydziestu dni od dnia sporządzenia ostatecznego protokółu. Jeżeli rolnik nie zgadza się z ustaleniami szacujących, może wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę.


Lepiej zapobiegać, ale...
Idealną sytuacją byłoby, gdyby do takich szkód w ogóle nie dochodziło. Walka ze zwierzyną łowną nie należy jednak do najłatwiejszych, o czym dobrze wiedzą ci, których gospodarstwa sąsiadują z lasami zamieszkanymi przez dziki.
- Samo grodzenie niewiele pomaga, bo siatka dzika na długo nie powstrzyma. By osiągnąć efekt, trzeba zainwestować też w odstraszacze, elektryczne lub dźwiękowe. Pastuch elektryczny sprawuje się całkiem dobrze, choć to konkretny wydatek. Na rynku dostępne są też petardy i repelenty odstraszające dziki. Środków chemicznych jest akurat duży wybór. Wśród domowych metod znane jest rozwieszanie ludzkich włosów, których zapach ostrzega dziki przed obecnością człowieka, zwierzęta te są jednak coraz odważniejsze i jak już do miast wchodzą, to i to ich na długo nie powstrzyma - słyszymy od jednego z rolników z Nowej Wsi.
Najskuteczniejszą, ale też najdroższą metodą na pozbycie się dzików z terenów, które nie należą do obwodów łowieckich, jest ich odławianie.
- W ostatnich latach odłowiliśmy siedemdziesiąt sztuk dzików. To bardzo mozolny i długotrwały proces. Najpierw trzeba przyzwyczaić zwierzę, że w danym miejscu stale znajduje pożywienie. Takie kontrolowane dożywianie może trwać od dwóch tygodni nawet do pół roku. Następnie ustawiamy pułapki z zapadnią i wywozimy zwierzęta do ośrodka hodowli zwierząt - tłumaczy Maciej Krzywdziński z ośrodka Animal Patrol w Brzozie.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-05-2016 15:00

    Oceniono 1 raz 1 0

    - refg: na dziki najlepszy jest: PIGOUT lub HOGGONE. Na razie nie dostępny w Polsce. Środki te zawierają azotan sodu który reaguje z wodą, a to wytwarza azotany, ktore zamieniają się w gazowy amoniak. Powoduje to rodzaj niedokrwistości, niszczenia krwinek czerwonych tlenu. Zwierzę staje się senny po około godzinie, znajdzie miejsce do odpoczynku i nie obudzić. Normalnie, dzik odrzuci azotyn sodu ze względu na jego słony smak. HogGone jest kapsułkowanym produktem, który eliminuje smak i zapobiega azotynu sodu w reakcji z wodą przed jego spożyciem.

    Odpowiedz

  2. 10-07-2013 10:52

    Brak ocen 0 0

    - dziki_dzik: widziałem całą watahę ok. 15 osobników przy torach tramwajowych od strony parku pomiędzy ul. Słoneczną a pętlą tramwajową!!!!! Nikt z tym nic nie zrobi???

    Odpowiedz

  3. 08-07-2013 15:33

    Brak ocen 0 0

    - wls: Dzisiaj rano dwa dziki spacerowały sobie w parku nad kanałem przy Nakielskiej.

    Odpowiedz